Zaplanowaliśmy, że numer styczniowy poświęcimy zagadnieniu agresji i przemocy wśród młodzieży. Od razu przyszło nam do głowy, że można napisać o Trzcińcu czy o Różanymstoku, gdzie salezjanie prowadzą Młodzieżowe Ośrodki Wychowawcze. Wyjazd do Trzcińca, choć kilkakrotnie przekładany, w końcu doszedł do skutku.
Pogoda była zupełnie wiosenna, choć zaczął się grudzień, kiedy wyruszyłam w drogę. Przez całą podróż czułam lekki niepokój, bo właściwie co ja tam zastanę. Chuligani? Słowo trochę już niemodne, ale gdzieś mi się kołatało po zakamarkach podświadomości. Łobuzy? Nie, to też nie to, ale myśli wędrują jednak tym tropem... Trudna młodzież? Ale co w ogóle znaczy to określenie?
Widoki piękne, na dworze właściwie wiosna, a ja wjeżdżam na wąską wiejską drogę, na rozwidleniu której stoi tablica informacyjna - Ośrodek Wychowawczy prosto, szkoła w prawo. Jadę prosto. Przede mną malutka senna wieś. Pałac z pięknym parkiem. I zupełna cisza! Zaskoczenie, bo w głowie wciąż jednak mam lekki strach i oczekiwanie na... No właśnie, niezupełnie wiem na co, ale pewnie na coś nie do końca przyjemnego. Przecież mam pisać o agresji i o przemocy... Wchodzę do Ośrodka. Pusto. W końcu ktoś mnie informuje, że wszyscy są w szkole. Zawracam do rozwidlenia i jadę do szkoły ok. 1,5 km.
Parę nowych budynków, w tym warsztaty i duże podwórze. Pozdrawia mnie, uśmiechając się, kilku chłopców stojących obok bramy. Zanim zdążyłam odpowiedzieć, przez podwórko biegnie w moją stronę jakiś młody człowiek i zdyszany woła, że ksiądz dyrektor czeka. Odprowadza mnie, opowiadając po drodze, od jak dawna jest w Ośrodku i o swoich planach na przyszłość. Za pół roku wraca do domu i chce się dalej uczyć. Jest bardzo miły. Wchodzę do szkoły, tutaj też spotykam wychowanków, grają w holu w tenisa stołowego. Od razu kierują w moją stronę swoje "dzień dobry". Jakoś to wszystko podejrzanie mi wygląda... Byłam już w tylu miejscach, gdzie spotyka się młodzież i w tylu szkołach i jakoś nikt się tak nie garnął do pozdrawiania mnie i do pomocy. Coś mi tu nie gra. Miało być przecież o przemocy... Nijak się to ma do moich obaw i "oczekiwań".
Jedynak to dla wielu synonim egoisty, który nie podzieli się z rówieśnikami nawet batonem. Dla...
Bandżi to odpowiedź na potrzeby.... Pokazanie się w centrum, potrzeba życia na krawędzi. Kultura...
Bez terapii, drogich leków, pieniędzy na leczenie setki ludzi wychodzą z narkotyków, alkoholu,...
Kobiety, które mimo zagrożenia życia zdecydowały się urodzić dziecko, będą bohaterkami...
„Dam Ci wszystko to, co lubię, ale siebie dam po ślubie!”, „Słownik damsko-męski i męsko-...
Historia prawdziwa, autobiograficzna. Szokująca opowieść o niezwykłej, chwilami bardzo...

no właśnie, a ja znam kogoś kto trafił do szpitala po ketonalu i spędził tam sporo czasu...

niepłodność Jarku leczy się naprotechnologią (o której się nie mówi bo nie ma z niej...
3 marca 2012 roku o godzinie 15.15 po raz pierwszy w życiu przytuliłem czarnego...
Na wystawie w kiosku wiszą rzędem okładki filmów porno. Są też okładki pornograficznych...
- Ja się wstydzę, że tu jestem - mówi 88-letnia Stanisława - nie umiem wybaczyć dzieciom...
Dodaj nową odpowiedź