nr 1/2007
Małgorzata Tadrzak - Mazurek

Co z tą przemocą?

Dodano: 15 wrzesień 2009 r.

Zaplanowaliśmy, że numer styczniowy poświęcimy zagadnieniu agresji i przemocy wśród młodzieży. Od razu przyszło nam do głowy, że można napisać o Trzcińcu czy o Różanymstoku, gdzie salezjanie prowadzą Młodzieżowe Ośrodki Wychowawcze. Wyjazd do Trzcińca, choć kilkakrotnie przekładany, w końcu doszedł do skutku.

Pogoda była zupełnie wiosenna, choć zaczął się grudzień, kiedy wyruszyłam w drogę. Przez całą podróż czułam lekki niepokój, bo właściwie co ja tam zastanę. Chuligani? Słowo trochę już niemodne, ale gdzieś mi się kołatało po zakamarkach podświadomości. Łobuzy? Nie, to też nie to, ale myśli wędrują jednak tym tropem... Trudna młodzież? Ale co w ogóle znaczy to określenie?

Pałac i szkoła

Widoki piękne, na dworze właściwie wiosna, a ja wjeżdżam na wąską wiejską drogę, na rozwidleniu której stoi tablica informacyjna - Ośrodek Wychowawczy prosto, szkoła w prawo. Jadę prosto. Przede mną malutka senna wieś. Pałac z pięknym parkiem. I zupełna cisza! Zaskoczenie, bo w głowie wciąż jednak mam lekki strach i oczekiwanie na... No właśnie, niezupełnie wiem na co, ale pewnie na coś nie do końca przyjemnego. Przecież mam pisać o agresji i o przemocy... Wchodzę do Ośrodka. Pusto. W końcu ktoś mnie informuje, że wszyscy są w szkole. Zawracam do rozwidlenia i jadę do szkoły ok. 1,5 km.

Parę nowych budynków, w tym warsztaty i duże podwórze. Pozdrawia mnie, uśmiechając się, kilku chłopców stojących obok bramy. Zanim zdążyłam odpowiedzieć, przez podwórko biegnie w moją stronę jakiś młody człowiek i zdyszany woła, że ksiądz dyrektor czeka. Odprowadza mnie, opowiadając po drodze, od jak dawna jest w Ośrodku i o swoich planach na przyszłość. Za pół roku wraca do domu i chce się dalej uczyć. Jest bardzo miły. Wchodzę do szkoły, tutaj też spotykam wychowanków, grają w holu w tenisa stołowego. Od razu kierują w moją stronę swoje "dzień dobry". Jakoś to wszystko podejrzanie mi wygląda... Byłam już w tylu miejscach, gdzie spotyka się młodzież i w tylu szkołach i jakoś nikt się tak nie garnął do pozdrawiania mnie i do pomocy. Coś mi tu nie gra. Miało być przecież o przemocy... Nijak się to ma do moich obaw i "oczekiwań".

Tagi: dom, podwórko
Reklama
Jeśli chcesz dodać opinię jako stały użytkownik, musisz być zalogowany.

Dodaj nową odpowiedź

Obrazek bezpieczeństwa
Image CAPTCHA