O rozwalaniu dachów, uzdrowieniu i chodzeniu z łóżkiem z Violain Aufauvre i Erikiem Huret rozmawia Marcin Jakimowicz
Violain Aufauvre i Eric Huret - członkowie francuskiej wspólnoty Dom Łazarza, która od 25 lat zajmuje się modlitwą wstawienniczą. W Domu Łazarza ludzie odzyskują duchowy wzrok.
Violain Aufauvre i Eric Huret: - Przez 25 lat modliliśmy się nad 12 tysiącami ludzi. To 12 tysięcy różnych przypadków. Wielu myśli, że ludzie przychodzą prosić przede wszystkim o uzdrowienie fizyczne! Nie! Przychodzą osoby załamane, w depresji, niepogodzone ze swą historią. Ważnym elementem naszej modlitwy jest podprowadzenie ich do tego, by wykrzyczały przed ikoną swój ból…
- Tak. Ten krzyk jest niesamowicie ważny. Bo wówczas człowiek nie pozostaje na poziomie tłumaczeń, kombinowania, usprawiedliwiania się, ale na jaw wychodzą jego prawdziwe emocje. W krzyku jesteśmy na poziomie bardzo głębokiego cierpienia. I to cierpienie pokazujemy jak na dłoni Bogu. Całą działalność wspólnoty oparliśmy na fragmencie Ewangelii o wskrzeszeniu Łazarza. A Ewangelista pisze wyraźnie, że gdy Marta i Maria spotkały Jezusa, krzyknęły: "Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł". One nie mówiły: szkoda, że Cię nie było. Wiesz, Łazarz chorował, miał gorączkę. W greckim oryginale czytamy, że krzyczały.
- A przecież często w domu krzyczy: mam już tego dość!
- Tak, to jakby duchowa schizofrenia. Często nie jest to nasza wina. Jesteśmy tak wychowani. Rozmawiamy z Bogiem grzecznie, bez emocji. Tymczasem w Biblii czytamy: "Biedak zawołał, a Pan go wysłuchał". On krzyczał: "Z głębokości wołam do Ciebie, Panie". Często w takich opisach znajdujemy greckie określenie krzyku zranionego zwierzęcia, ryku. Ewangelia zawiera opowieść o niewidomym żebraku, Bartymeuszu, który krzyczał: "Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!".
- Nas też dotyka ten krzyk. Często się go boimy. Ale to jest element walki duchowej. Widzimy, że to wołanie nas przerasta. Jesteśmy bezradni, a jedynym, który może pomóc, jest sam Bóg. Czekamy na Jego odpowiedź. Przykład? Trafiła do nas chora kobieta. Usłyszała od lekarza: Być może nie będzie pani mogła chodzić. Ta osoba przyszła do nas i zawołała: - Panie, nie chcę tego. Widzisz, że nie potrafię tego zaakceptować! Była zbuntowana, krzyczała, ale przecież przyszła z tym do Jezusa. Paradoks? Nie. To właśnie jej wiara sprawiła, że krzyczała!
Europejskie Spotkanie Młodych: "centrum modlitwy o pokój i pojednanie", które na przełomie każdego...
Był na samym dnie. Pił, kradł, trafił do więzienia. W dniu, kiedy po raz kolejny usiłował popełnić...
Idą naprzeciwko ciebie. Łapy w kieszeniach. Patrzą ci prosto w oczy. Uważaj! Oni mogą cię b...
Tym razem hasłem przewodnim jest wierność – wierność swoim ideałom, wierność sobie,...
W przeddzień inauguracji obchodów 25. rocznicy beatyfikacji bł. Karoliny odbyła się...
„Mejd in Czajna”, czyli wspólna zabawa, a jednocześnie spotkanie z Kościołem katolickim w...

Rozpłakałam się... To jest świętość! A ja, taki obrzydliwy grzesznik, co wszystko ma,...
Nie bójcie się wyruszać w świat lżejsze od mydlanych baniek – przekonywała siostry. Panie...
O spotkaniu Jezusa i wierze Żydów mesjanistycznych z rabinem Frankiem Lowingerem rozmawia...
Tym razem hasłem przewodnim jest wierność – wierność swoim ideałom, wierność sobie,...
Dodaj nową odpowiedź