Pozornie wszystko wydaje się proste. Starzy pracują, młodzi się uczą i tyle. Jednak okazuje się, że pozostawieni wielu przypadkach sami sobie młodzi ludzie nie zgadzają się na udział w marszu robotów.
XXI wiek. Wiek postępu technologicznego, wiek ciągłego rozwoju i parcia naprzód. Wiek, w którym nie ma miejsca na pomyłki i zatrzymanie się w miejscu choć na moment. Świat pędzi, nie daje chwili wytchnienia. W szkole, w pracy - ciągła pogoń. Rodzice zasuwają od rana do wieczora, żeby mieć co włożyć do garnka. Młodzi siedzą w szkole do późnego popołudnia, by później po powrocie do domu zakuwać do kolejnych egzaminów. Czy na pewno? Schemat jest banalnie prosty, ale czy prawdziwy? Czy dzisiejsza młodzież z pokorą przyjmuje narzucone normy i w pełni dostosowuje się do nich? Wątpliwe.
Pozornie wszystko wydaje się proste. Starzy pracują, młodzi się uczą i tyle. Jednak okazuje się, że pozostawieni wielu przypadkach sami sobie młodzi ludzie nie zgadzają się na udział w marszu robotów. Nie chcą być jak tyrający od rana do wieczora „starzy”, pozbawieni marzeń i czasu na przyjemności. Potrzeba sprzeciwu rodzi potrzebę buntu. I tutaj pojawia się problem. Dzisiejsza młodzież chce wychodzić przed szereg, a nie ma pojęcia, jak to zrobić. Pozbawieni wzorców w postaci rodziców – z racji braku ich posiadania, odizolowania od nich czy czegokolwiek innego – sami zaczynają poszukiwać własnej drogi. A świat jest, jaki jest. Pełen przeróżnych zagrożeń i zgubnych pokus. Walka z systemem przeradza się w walkę z imaginacją – wybudowanym we własnej głowie Babilonem, a w końcu z samym sobą. Nie ma dla młodego człowieka większej zguby niż pozbawienie go właściwych wzorów postępowań i braku wpojenia mu pewnych norm i zasad. Schemat, z którym próbuje walczyć, spycha go w kolejny schemat, jeszcze gorszy – robi z niego człowieka zagubionego i samotnego.
Zebraliśmy kilka świadectw - niech ci, którzy przeszli przez zniewolenie do wolności, opowiedzą...
"Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną...". Mogłoby się wydawać, że to pierwsze przykazanie...
Jeszcze do niedawna łudziłem się, że w krakowskich aptekach, w których wiszą krzyże nie sprzedaje...

Zgadzam się z autorem. I bardzo dobrze, że z tą miłością jest jak jest, bo gdyby zależała...

Dzięki. :) Być może takie badania już są, warto poszperać w socjologii. :)
– Proszę nacierać nadgarstek wodą święconą. Taką terapię polecił pewnej kobiecie...
Dość często słyszę z ust polityków, ekonomistów, socjologów, że świat zmierza do tego,...
Nie wiem co poczułem po przeczytaniu artykułu. Z jednej strony, nic nowego nie wyczytałem. To wszystko się zgadza. Smutna rzeczywistość. Staczająca się polska młodzież - zapita i goniąca za przyjemnością, dająca upust swoim najgorszym instynktom przyszłość naszego narodu... Ale nie możemy pozostać jedynie na płaszczyźnie dostrzeżenia socjologicznych zjawisk. Nutką nadziei jest to, że są ludzie, dla których słowo wiara, religia, Kościół - nie kojarzą się wyłącznie z zacofaniem i nudą, z Radiem Maryja i aferami pedofilskimi. A wszystko dlatego, że pojawił się ksiądz, który wyciągnął do kogoś rękę... może jeszcze nie wszystko stracone? Podaj dalej.
Zgodzę się z tym, że potrzeba buntu była zawsze. Jednak wydaje mi się po rozmowach z najróżniejszymi osobami, że teraz wszystko wygląda trochę inaczej. Kiedyś mimo różnych odpałów większą wagę przywiązywano do wartości takich jak moralność, wzajemny szacunek itp. Poznałem mniej lub bardziej jak to wszystko wygląda obecnie i doskonale widzę ile z tych osób wcale nie chce wielkimi buntownikami tylko inaczej nie potrafi dać do zrozumienia, że potrzebuje jakiejś pomocy. To jest głównym problemem. No i oczywiście to, że wiele obecnych schematów to powtórzenia z przeszłości nie oznacza, że muszą występować również w przyszłości. Nie jesteśmy skazani na wybór zła. Walczyć można na różne sposoby, ale potrzebna jest do tego pomoc ludzi mądrzejszych i bardziej doświadczonych.
Pozdrawiam serdecznie :)
Zło lubi kusić...
Będę szczery, takie przypadki są rzadkie, że jeszcze łobuzuje w szkole, ćpa, chleje, jara, bzyka się po kątach to jeszcze jest molestowany w internecie, którego nie kochają rodzice których nie ma w domu. Młody człowiek o którym tutaj mówimy jest już na tyle dojrzały żeby wiedzieć co jest dobre a co jest złe, sam jarałem różne gówna - już nie palę, piłem wódkę w ilościach przekraczających normę - już nie piję, to czego w życiu spróbowałem NIJAK wpłynęło na to kim jestem ;]
Chlanie nie jest "narodową tradycją" to jest stary stereotyp polaka noszącego skarpetki z sandałami, już wg. każdych statystyk wiele krajów w Europie a co dopiero mówić o Całym świecie więcej od nas piję wódki, piwa i więcej pali papierosów. I widzę słabo znasz badania socjologiczne i psychologiczne i swoje "racje" kierujesz jedynie introspekcją, tym z czym ty się zetknąłeś, a że Ciebie znam to mogę śmiało napisać że tym co sam też po dużej części robiłeś ;]
=
Mam styczność z młodzieżą, o której głównie tutaj mowa - i nie, wiek okresu dojrzewania (tj. gimnazjum)nie gwarantuje pełnego ukształtowania i posiadania umiejętności radzenia sobie z najróżniejszymi pokusami - oraz z ludźmi, którzy pracują z nią na co dzień, więc mam prawo kierować się introspekcją, bo mam oczy i uszy (tak sądzę). Jak napisałem miałem styczność z wieloma wymienionymi rzeczami i mam również znajomych, których wciągnęło to mocniej. To, że jedni mają na tyle szczęścia i siły, by z tym zerwać nie oznacza, że posiadają ją wszyscy. Świat naprawia się zaczynając od jednostek, nie statystyki.
Nie chcę hejtować ani nic, spoko się czyta, nie jest nudne itd. tylko że sam temat był wertowany na różnych serwisach, blogach itp. setki razy :) młodzież dziś nie jest inna, nie jest gorsza, nie jest lepsza, możliwe tylko że mamy więcej wiedzy i możliwości, ale bodźce z zewnątrz które na nas oddziaływają były zawsze, w różnych postaciach, zawsze chcieliśmy się buntować, przez brak pogodzenia z tym wszystkim ? brak dystansu ? Każdy buntujący powinien sobie sam odpowiedzieć na to pytanie czemu o coś walczył, walczy lub będzie to robił.
ale cieszę się Twoim szczęściem z tego powodu :
"Bóg pokazał mi nową ścieżkę(...)dziś znowu potrafię kochać i nie myśleć tylko o sobie. "
Mnie to nie spotkało - czy mi smutno ? Nie :)
Super artykuł. Ładnie i ciekawie napisany... tytuł również przyciąga, niestety(?) :) Dziękuję bardzo za ten felieton. Na prawdę, określa stan nastolatków w dzisiejszym świecie lepiej, niż sam nastolatek by to określił. Ciekawe, skąd to wiem? :) Pozdrawiam!
Hihi Gumisia widać ;)
Dodaj nową odpowiedź