W tygodniu pamięci o zmarłych postaram się zrobić coś więcej, niż tylko zapalić znicz i odmówić paciorek.
W zasadzie nie pamiętam go w pełni sił i zdrowia. W głowie mam tylko nieliczne wspomnienia związane z jego osobą i ten jedyny niepowtarzalny smak śledzi, które sam przyrządzał. Przez piętnaście lat walczył z chorobą, by w zeszłym tygodniu powędrować do Nieba. Na pewno chciał zdążyć na Wszystkich Świętych, by osobiście złożyć życzenia solenizantom. Mój dziadek przecież zawsze wyróżniał się nieprzeciętnym humorem.
Pożegnania są trudne, zwłaszcza gdy bliska nam osoba odchodzi do wieczności. To jedynie tak silne połączenie smutku i radości, bólu i nadziei. Do tego uśmiech wieczności, gdy mimo wszystko łzy cisną się na policzki... I jeszcze ten moment z Ewangelii, gdy Pan Jezus płacze nad ciałem Łazarza. To emocje trwające chwilę... a tuż obok perspektywa wiekuistej radości. Nigdzie indziej jak właśnie podczas śmierci słowa o zmartwychwstaniu dusz nie są tak realne, nigdzie indziej wiara w odkupienie nie jest tak konkretna i sensowna.
Z drugiej strony setki pytań: o chorobę, cierpienie, próba zrozumienia Bożych zamiarów. Pamiętam, że gdy z dziadkiem było już bardzo źle, modliliśmy się, by Bóg zabrał go do siebie, uśmierzył jego cierpienie. Bo i dlaczego to wszystko? Jedną z odpowiedzi znajdowałam w babci – całodobowej pielęgniarce i pomocy wstawienniczej. Przeszło dziesięć lat opieki nad mężem przyprawiło ją o koronę na głowie. Bynajmniej nie ze złota czy srebra, a z materiału o wiele bardziej szlachetniejszego. Ilekroć odwiedzałam dziadków, zawsze czułam tam obecność Boga... W tych świętych obrazkach, którymi babcia dekorowała każdy mebel, ale przede wszystkim w cierpliwości i oddaniu, z jakimi troszczyła się o dziadka. Do dziś jeszcze nie może się odzwyczaić od pór podawania leków i posiłków, bo to przecież rytm ostatnich jej lat.
Dla mnie obchodzenie dnia Wszystkich Świętych było do niedawna bardzo wyabstrahowane. Co roku odwiedzaliśmy groby bliskich, których nigdy nie poznałam. Większość z nich umarła młodo, na wiele wcześniej przed moimi narodzinami. Od krótkiego czasu mam swoich dwóch dziadków w Niebie i wiem, że jako wnuczka mam wobec nich kilka obowiązków. W tygodniu pamięci o zmarłych postaram się zrobić coś więcej, niż tylko zapalić znicz i odmówić paciorek. Zatęsknię za nimi i postaram się być lepsza, by móc kiedyś znaleźć się tam, gdzie przebywają dusze umiłowane przez Boga.
Złota reguła głosi, że o zmarłych należy mówić dobrze albo wcale. Ja pokusiłabym się nawet...
Ciągle mam w pamięci obraz jej pleców, wąskich, przygarbionych, zbyt chudych i pięt pośpiesznie...
Namiot, atmosfera, ciepła noc mogą przecież wygrać nawet w gorliwych, ale przecież ciągle młodych...

Zgadzam się z autorem. I bardzo dobrze, że z tą miłością jest jak jest, bo gdyby zależała...

Dzięki. :) Być może takie badania już są, warto poszperać w socjologii. :)
– Proszę nacierać nadgarstek wodą święconą. Taką terapię polecił pewnej kobiecie...
Dość często słyszę z ust polityków, ekonomistów, socjologów, że świat zmierza do tego,...
Dodaj nową odpowiedź