Mieli po 18-19 lat. Jeden był praktykującym katolikiem, drugi Żydem. Od jakiegoś czasu byli przyjaciółmi. Ten drugi pewnego dnia przyszedł do pierwszego z ciężkim sercem.
Janek i Jonasz. Mieli po 18-19 lat. Jeden był praktykującym katolikiem, drugi Żydem. Od jakiegoś czasu byli przyjaciółmi. Ten drugi pewnego dnia przyszedł do pierwszego z ciężkim sercem. Chodziło o jakieś nieporozumienia z kolegami. Źle się z tym czuł, dlatego szukał wsparcia i rady. Janek w sposób taktowny i delikatny powiedział, że gdyby Jonasz był chrześcijaninem, to poradziłby mu spowiedź. Zapewne sam w ten sposób postępował, kiedy znajdował się w sytuacjach podobnych to tej, w jakiej znalazł się przyjaciel.
Jak się zachował w tej sytuacji Jonasz? Zapytał, co ma zrobić, żeby zostać chrześcijaninem. Po kilku miesiącach rzeczywiście nim został, wbrew swojej matce i gminie żydowskiej. Czyżby aż tak przekonujące było życie jego przyjaciela? Zresztą to właśnie Janek wziął na siebie początkowo przygotowanie Jonasza do chrztu. Uczył go modlitw, wyjaśniał katechizm. Potem dopiero przekazał proboszczowi.
To wszystko działo się około 180 lat temu. Co stało się z tymi dwoma przyjaciółmi? Księgi parafialne w Chieri w Piemoncie rzeczywiście odnotowują chrzest żydowskiego nastolatka. Janek zaś został księdzem. Dzisiaj znamy go jako św. Jana Bosko albo tak zwyczajnie – jako księdza Bosko.
Stare czasy, pobożne opowieści o świętych? Ja do tego tak nie podchodzę. Przede wszystkim dlatego, że głęboko wierzę w to, iż zawsze możemy być dla siebie wzajemnie przykładem. Trzeba tylko trochę odwagi i postawy pełnej taktu, tolerancji i delikatności, także w mówieniu o chrześcijańskim życiu, doświadczeniu wiary i Boga. Janek sformułował swoją radę: „Gdybyś był chrześcijaninem, to poradziłbym ci spowiedź”, co można zrozumieć: ja gdybym był na twoim miejscu, to poszedłbym do spowiedzi.
Po sposób udzielenia rady w stylu Janka sięgam zawsze jak po ściągawkę w sytuacjach, w których jestem proszony o sugestię bądź podpowiedź. Taki prosty początek: „Ja chyba tak postarałbym się to rozwiązać, tak postąpić, to powiedzieć...” zawiera w sobie przyjacielskie i życzliwe wyjście naprzeciw człowiekowi, który znalazł się w trudnej sytuacji i teraz potrzebuje pomocy. Jest jednocześnie przeciwieństwem inwazyjnego i natrętnego mędrkowania. I przede wszystkim pozostawia pełną wolność.
„Dobrego przyjaciela poznaje się w biedzie.” Nieśmiertelne przysłowie. Janek zaś zastosował nieśmiertelny, czyli zawsze dobry, sposób przyjścia z pomocą przyjacielowi w biedzie.
Tak naprawdę nie mam ulubionego koloru. I nie chciałabym go mieć. Nie chciałabym zamykać się...
Dom to ludzie, którzy nas kochają, akceptują. Czy bezdomnego ktoś kocha, lubi, przynajmniej t...
...i zupełnie nie wiem, co mam zrobić! Jestem chory na... nierozumienie kobiet! Myli się ten, kto...

Zgadzam się z autorem. I bardzo dobrze, że z tą miłością jest jak jest, bo gdyby zależała...

Dzięki. :) Być może takie badania już są, warto poszperać w socjologii. :)
– Proszę nacierać nadgarstek wodą święconą. Taką terapię polecił pewnej kobiecie...
Dość często słyszę z ust polityków, ekonomistów, socjologów, że świat zmierza do tego,...
Dodaj nową odpowiedź