Atmosfera nerwowości i nieustannego braku czasu udziela się każdemu z nas. Tak wiele chcemy przecież osiągnąć. Skupieni na horyzoncie własnych pragnień, aspiracji, planów, popędów, koncentrujemy się na powierzchowności zdarzeń, osób, rzeczy.
Czapka. But lewy, but prawy. Rękawice. Klucz w zamku.
Mróz lubi się droczyć, podszczypuje policzki, jak zwykły robić ciotki po długim niewidzeniu maluchów z rodziny. Niebo jest dziś wyjątkowo błękitne. Na ulicach pustki. Mija mnie grupa ludzi wyplutych przez tramwaj nr 14. Opatuleni. Zwarta masa pędzi przed siebie do najbliższych świateł, po czym rozpada się na elementarne części rozprzestrzeniające się w wielu kierunkach z niesłychaną prędkością, łamiąc przy okazji przepisy drogowe oraz zasadę ograniczonego zaufania. Uszy w słuchawkach. Słuchawki w uszach.
Na przystanku kilka osób nerwowo spoglądających na telefony i rozkład jazdy. Powtarzają czynności cyklicznie. Milczą. Wypatrują za spóźnionym środkiem transportu. Zginają i prostują zmarznięte kolana. Tupią. Wypatrują. Milczą. Próby nawiązania kontaktu wzrokowego kończą się fiaskiem. Jest jeszcze jedna osoba – starszy pan – postać absolutnie niepasująca do pozostałych, jak krasnoludek wśród cyborgów. Starszy pan uśmiecha się oczami. Spogląda w niebo z radością, wzdycha wypowiadając własne Magnificat – „Piękny dzień!”.
Atmosfera nerwowości i nieustannego braku czasu udziela się każdemu z nas. Tak wiele chcemy przecież osiągnąć. Skupieni na horyzoncie własnych pragnień, aspiracji, planów, popędów, koncentrujemy się na powierzchowności zdarzeń, osób, rzeczy. Zapominamy o Źródle naszego pochodzenia. Ta wiedza wielu osobom jest już zresztą całkiem niepotrzebna.
Starszy pan z krótkiej opowiastki jest jakiś inny. Dlaczego? Dlatego, że potrafi patrzeć i widzieć. Dostrzega coś więcej niż tylko wymiar horyzontalny własnej egzystencji. Stoi mocno na ziemi, ale jego spojrzenie zdaje się sięgać daleko, w głębokości nieba.
Starszy pan przypomina mi dziadka, który zabierał mnie na spacery z dala od wiejskich domostw. Opowiadał o przyrodzie, wskazywał na niebo i uczył przewidywać pogodę na podstawie wyglądu chmur, koloru księżyca, zwracał uwagę na śpiew ptaków i tropy zwierząt. Choć dziś zapomniałam wiele z lekcji dziadka, pozostało jedno – dla mnie najważniejsze – umiejętność radosnego zadziwiania się światem.
Każdy z nas jest zdolny do spostrzegania i świadomego przenikania w tkankę świata już od dnia narodzin. Posiadamy wrażliwość poznawczą, zostaliśmy wyposażeni w zmysły, dzięki którym możemy widzieć, słyszeć, dotykać, smakować, napawać się zapachami. Warto z tych darów korzystać nie tylko w dzieciństwie, kiedy poznajemy smak plastikowych samochodzików i lalek, pakując wszystkie napotkane przedmioty do ust. Wyrastamy z tego typu zachowań i stajemy się ucywilizowanymi sztywniakami, barbarzyńcami nieczułymi na piękno otaczającej nas przyrody, nie wspominając o muzyce sfer.
Nasze życie istnieje w dwóch zasadniczych wymiarach: horyzontalnym i wertykalnym. Przedmiotem naszych zainteresowań w pierwszym wymiarze są wspomniane już plany, zamierzenia, a także zdarzenia z przeszłości i teraźniejszości. Drugi wymiar odrywa nas od ziemi, pomaga dostrzegać i pogłębiać łączność z Bogiem oraz z sobą samym, z własną duchowością.
Nie jestem zwolenniczką wyłącznie empirycznego uzasadniania wszelkich zjawisk, ale mądrego korzystania z darmo otrzymanych zdolności, samodzielnego, trzeźwego i przemyślanego osądu wydarzeń społecznych, politycznych czy kulturalnych. Pan Bóg stwarzając człowieka, uczynił go pięknym, zaopatrzył w zasoby psychiczne (rozum, wola), aby ten panował nad stworzeniem i jednocześnie pamiętał, że jest i zawsze będzie częścią owego stworzenia.
Odnajdywanie piękna w maleńkich cudach dnia codziennego owocuje pojawieniem się kolejnego daru – wdzięczności.
Czy zło to cierpienie? Czy pod pojęcie zła możemy „podciągnąć” wszystkie nieszczęścia,...
Ten niemój, niedzisiejszy, ale jeszcze przedwojenny świat, zawsze interesuje się, co u mnie słychać....
W naszym liberalnym świecie każda praca jest po prostu sprawą prywatną, liczy się skuteczność,...

Zgadzam się z autorem. I bardzo dobrze, że z tą miłością jest jak jest, bo gdyby zależała...

Dzięki. :) Być może takie badania już są, warto poszperać w socjologii. :)
– Proszę nacierać nadgarstek wodą święconą. Taką terapię polecił pewnej kobiecie...
Dość często słyszę z ust polityków, ekonomistów, socjologów, że świat zmierza do tego,...
Również dziękuję za artykuł. Tak, umiejętność cieszenia się z drobnostek i zachwyt nad światem- to ważne.
"Przeżyj swe życie tak, by każdy dzień dziękował za to, że jesteś" :)
dziękuję za ten artykuł, bardzo mi pomógł
Dodaj nową odpowiedź