Wiara jest skarbem

Rozmowa z Jerzym Kryszakiem, aktorem i satyrykiem estradowym

Dodano: 31 styczeń 2004 r.

Uważam, że wiara jest sferą intymną i głęboką. Jest skarbem człowieka, a skarbu się nie ośmiesza.

W swoich występach zachwyca pan publiczność parodiowaniem znanych polityków...

- Od parodii jest wielu lepszych ode mnie fachowców. Daję publiczności tylko sygnał. Powołując się np. na Lecha Wałęsę, pozornie mówię jego językiem, zresztą niezwykle barwnym, a tymczasem jest to tylko punkt wyjścia. Łatwiej mi krytykować i wziąć "pod but" głosem Wałęsy niż swoim, bo mógłbym się spotkać z zarzutami, że prezentuję swoje stanowisko albo, że chcę kogoś przeciągnąć na prawo lub lewo. Tak naprawdę zmierzam do czegoś innego. Zaczynam mówić jego głosem, a potem wracam do swojego.

Czy naśladownictwo głosu, pod względem technicznym, to tylko kwestia osłuchania ze sposobem mówienia parodiowanej osoby?

- Przeszliśmy szkolę w telewizyjnym serialu "Polskie ZOO". W programie tym każdy z aktorów odgrywał inną postać. Czasem trzeba było kolegów, pod ich nieobecność zastępować, potem się postacie mnożyły, mnożyły aż każdy niechcący stal się wykwalifikowanym sobowtórem kilku polityków.

Zawsze pan twierdził, że największą satysfakcję sprawia panu rozbawianie widzów. Czy tylko do tego celu ogranicza się pana działalność estradowa?

- Na pewno nie. Próbuję serwować dawkę, która jest do strawienia, a uważam, że część przeżutego pokarmu zostaje w organizmie. Taką mam nadzieję. Czytam gazety, słucham informacji i co jakiś czas "kapnie" mi jakaś głupotka, którą próbuję troszeczkę rozdmuchać. Chcę pokazać ludziom, że polityka jest służbą społeczną i jeśli ktoś się do tej służby nie nadaje, to na przyszłość może go lepiej nie wybierać.

Działalność estradowa nie do końca związana jest z pana zawodem...

- W końcu jestem aktorem. Kiedyś grałem etatowo w teatrze, natomiast od jakiegoś czasu wybrałem działalność satyryka estradowego i występuję nawet solo. Przygotowuję się do tego poważnie, nie chodzę i nie śmieję się bez sensu, ani nie jestem duszą towarzystwa, wręcz przeciwnie - bywam raczej zamknięty, by eksplodować na scenie.

Czy to prawda, że pochodzi pan z Wielkopolski...

- Tak. Z Kalisza, miasta św. Józefa.

...i z parafii św.Józefa?

- Nie, chodziłem do kościoła św. Mikołaja. Natomiast do św. Józefa rzadko chadzałem, aczkolwiek, kiedy umawiałem się na randki przechodziliśmy obok tego sanktuarium, bo w pobliżu jest park.

Traktuje pan św. Józefa jako swojego patrona?

- Powiem szczerze, że nie odczuwam porzeby tzw. patrona jako takiego. Nie chcę się odwoływać do jednego, aby mnie przeprowadzał przez życie. Jeśli będzie mnie prowadził jeden święty, to co z resztą? Niech mnie prowadzą wszyscy święci, tak będzie najlepiej.

To pięknie, że szanuje pan świętych, ale Kościół pan przedrzeźniał i księży ośmieszał...

- Niemożliwe. Gdzie pan to widział?

Na przykład w "Polskim ZOO...

- Nie, księży nie ośmieszałem. Kiedyś miała miejsce awantura o przedstawienie tabernakulum, w którym pokazał się Cimoszewicz jako szakal. To zostało źle odczytane. Tam był pewien kontekst, który parę osób zrozumiało wprost. A tu nie chodziło o tabernakulum czy o ołtarz, ile raczej o zachowanie Cimoszewicza. W swojej satyrze nie dotykam wiary jako takiej, nie dotykam Kościoła, mimo że kilka razy powołuję się na Ojca Świętego, ale to w kontekście, który zdradza zachowania polityków. Przedstawiam Ojca Świętego jako opokę, przed którą się ludzie zmieniają. Powiem więcej, zmieniają maski, mimo że kiedyś np. mieli inne poglądy, żyli w innej wierze lub bez wiary. Osoby Ojca Świętego nie odważyłbym się ośmieszyć.

Uważam, że powoływanie się na jakiś kontekst, nawiązywanie do świętych miejsc czy osób, choć nie zamierzone, może być zrozumiane jako obraza lub szarganie świętości. Wspomniał pan, że w swoich programach nie porusza problemu wiary. Czy dlatego, aby się komuś nie narazić czy z własnego przekonania?

- Nie poruszam tego problemu dlatego, ponieważ uważam, że wiara jest sferą intymną i głęboką. Jest skarbem człowieka, a skarbu się nie ośmiesza.

Rozmawiał i rysował TYTUS BYCZKOWSKI

Reklama
Jeśli chcesz dodać opinię jako stały użytkownik, musisz być zalogowany.

Dodaj nową odpowiedź

Obrazek bezpieczeństwa
Image CAPTCHA