Z Maciejem Gawlikowskim, autorem filmu „Zastraszyć księdza” rozmawia Łukasz Kaźmierczak
Wbrew pozorom byli esbecy są często ludźmi na wysokim poziomie intelektualnym, a już na pewno dotyczy to dawnych pracowników Czwórki. Oni potrafią w sposób bardzo spójny i pozornie logiczny wciskać swoją wersję historii i tego, co dawniej robili. Można to porównać do rozmowy z takim typowym agitatorem Świadków Jehowy, który ma gotową odpowiedź na wszystko.
Do połowy lat siedemdziesiątych w bezpiece zatrudniani byli najczęściej pałkarze i manikiurzyści od wyrywania paznokci, czyli ludzie zbyt prymitywni żeby podjąć subtelne gry psychologiczne z księżmi, w większości stojącymi od nich dużo wyżej pod względem intelektualnym. Później zaczęto jednak dbać o to, żeby werbować ludzi z wyższym wykształceniem, bardzo często wytypowanych do pracy w SB jeszcze w czasie studiów.
Nie było to łatwe, tym bardziej dziś przy obowiązywaniu ustawy o ochronnie danych osobowych, ale od tego jesteśmy dziennikarzami, żeby takie rzeczy ustalać. Potem pojawiał się następny problem techniczny, a więc sforsowanie domofonu, względnie przedostanie się przez wysoki mur posesji. I wreszcie ostatni element, czyli stanięcie oko w oko z esbekiem i nakłonienie go do rozmowy.
O tak, ale jest to skuteczna metoda zwłaszcza w przypadku mieszkań w blokach, bo przy dobrej akustyce nawet najtwardsi esbecy wytrzymywali do kwadransa takiego głośnego monologu na ich temat. Kiedy tak stałem przed ich drzwiami, to słyszałem tylko stukot wizjerów w sąsiednich mieszkaniach.
I to co mnie najbardziej zaskoczyło podczas rozmów z dawnymi esbekami, to fakt, że pomimo całego swojego cynizmu wielu z nich potrafiło wzbudzić sympatię. Widać tutaj lata doskonalenia umiejętności interpersonalnych, bo żeby móc pozyskiwać agenturę, trzeba było umieć rozmawiać z ludźmi. Dlatego oni bardzo często są świetnymi, przekonującymi interlokutorami, tyle tylko, że posługują się kłamstwami. I jeżeli człowiek to wie, jeżeli ma wiedzę na temat tamtych lat, wiedzę na temat ich działań, to jest w stanie te fałsze wychwycić. Ale nawet jeżeli jest odporny, to i tak bardzo łatwo może ulec ich argumentacji, ich wizji, że wszyscy się zeszmacili, nieważne Kościół czy „Solidarność”, że oni wykonywali zwykłą pracę, że nikt jej poważnie nie traktował, że nikomu nic złego przecież nie zrobili itp. I to wciąga. Ja nie wiem, czy gdybym nie miał doświadczeń z bezpieką w charakterze osoby rozpracowywanej i fizycznie przez nich wielokrotnie atakowanej, i gdybym nie znał akt, nie znał opracowań historycznych, to nie uległbym tej ich wersji. I to jest pewne niebezpieczeństwo w swobodnym dostępie do akt SB. Komuś, kto nie ma właściwego przygotowania, odradzałbym lekturę źródłowych akt bezpieki, bo albo niewiele z nich zrozumie, albo zrozumie je opacznie. Tym większa więc rola IPN-u i w ogóle historyków w ujawnianiu oraz popularyzowaniu prawdy i ukazywaniu kulisów działalności komunistycznej bezpieki.
To jest po prostu zwykły cynizm. Ta pani przez długie lata pracowała w bezpiece, podobnie jak kilku jej kolejnych mężów, łącznie z obecnym. Świetnie się bawiła, piła wódkę w najlepszych lokalach i zarabiała jak na tamte czasy ogromne pieniądze. A jakieś moralne hamulce? No cóż myślę, że już nie pamięta, kiedy jeszcze takowe działały…
Zresztą byli esbecy biedy nie klepią. Ja znam dalsze losy kilkudziesięciu z nich i oni sobie nawet chwalą czasy po 1989 roku, bo odnaleźli się w nich wspaniale. Mieli pieniądze, mieli układy, mieli głowę na karku i w tym pseudokapitalizmie poczuli się jak ryba w wodzie. A informacje, które przez wiele lat zdobywali od agentury czy też informacje o ludziach, którzy byli ich agenturą, pozwoliły im się znakomicie ustawić.
Mija 25. rocznica zabójstwa Grzegorza Przemyka - postaci ważnej dla pokolenia wchodzącego w dojrzałość...
Kasia Król i Kasia Lorenc z Krakowa przez osiem miesięcy pracowały w redakcji gazety, która powinna...
Szkoła, miłość, wojna. 20-latkowie, wolontariusze z Muzeum Powstania Warszawskiego, zbierają...
Festiwal Młodzieży Bez Granic już po raz trzeci odbędzie w Salezjańskim Ośrodku...
„Pokolenie 89” – czymkolwiek by nie było – ma wreszcie szansę, by przemówić własnym...
Tylko Georg Ratzinger zna wszystkie przyzwyczajenia, słabości i tajemnice swojego...
Seria „Jan Paweł II objaśnia Pismo Święte”, która ukazuje rozległą panoramę papieskiego...
Pierwszą ofiarą wojny jest prawda – czytamy w napisach na początku „5 dni wojny”. To...
Pięćdziesiąt lat temu zmarł Andrzej Bursa, poeta niedoceniany za życia, ale też opacznie...
O pożegnaniu ze spowiedzią, z którego nic nie wyszło, z Jackiem Borusińskim z Mumio...
Dodaj nową odpowiedź