
Ujęcia spadającej kropli deszczu, podwiewanej ruchem ręki jedwabnej chustki, wrażenie obcowania ze starożytną chińską kulturą, w której wszystko ma znaczenie, wolno mijający, wręcz namacalny czas i piękne krajobrazy - właśnie to podoba się widzom w Europie i Ameryce. Kinematografia chińska zdobywa największą popularność w produkcjach historycznych, podczas gdy krytycy oskarżają twórców filmów kostiumowych o ucieczkę od chińskiej rzeczywistości i próby przypodobania się neutralnym tematem tamtejszej władzy. Dzięki temu jednak mamy możliwość poznania chińskiej kultury i bogatej tradycji, a sposób jej pokazania zapiera dech w piersiach.
"Cesarzowa" to ostatni film jednego z najbardziej utalentowanych chińskich reżyserów. Działalność zarówno Zhanga Yimou, jak i innych reżyserów jego pokolenia jest naznaczona restrykcjami wprowadzonymi przez Chińską Republikę Ludową. Przez długi czas jego filmy były w Chinach zakazane, mimo że za granicą doceniano je i nagradzano. Yimou należy do generacji twórców, którzy ukończyli jedyną chińską szkołę filmową w Pekinie już po zakończeniu słynnej rewolucji kulturalnej. W latach realizowania tego bezsensownego komunistycznego pomysłu Mao Zedonga podobno nie nakręcono w kontynentalnych Chinach żadnego filmu! Twórcy filmowi jako przedstawiciele inteligencji byli więzieni i prześladowani. Dopiero od 1976 roku rozpoczęto odbudowywanie państwowej kinematografii właściwie od podstaw. Urodzony w 1950 roku Zhang Yimou był przewodniczącym grupy "chińskich reżyserów piątej generacji", których twórczość miała być już wolna od wytycznych rewolucji kulturalnej. To oni sprawili, że o chińskich produkcjach zaczęło być na świecie głośno. Jego reżyserski debiut "Czerwone sorgo" z 1987 roku został nagrodzony Złotym Niedźwiedziem na festiwalu w Berlinie. Jest on też pierwszym reżyserem chińskim, który otrzymał nominację do Oscara za najlepszy film obcojęzyczny. Był to obraz "Ju Dou" z 1990 roku, a rok później nominowano także jego "Zawieście czerwone latarnie". Filmu nie można było w Chinach obejrzeć, a inne otrzymały zakaz wyświetlania na zagranicznych festiwalach. Nie trzeba mówić, że to tylko rozsławiło twórczość i osobę Zhang Yimou. Tymczasem - mimo że w Chinach wiele się zmieniło, a filmy nie są już tak szczegółowo cenzurowane - oskarżany kiedyś o nihilizm i moralną dekadencję reżyser znów ma kłopoty i to w związku z "Cesarzową". W piśmie "Study Times", powiązanym z Komunistyczną Partią Chin, "Cesarzowa" została skrytykowana jako "przykład krwawych szlagierów ekranowych we współczesnym kinie chińskim"(cyt. za PAP).
Cztery lata temu Zhang Yimou z wielkim sukcesem wpisał się w nurt chińskich historycznych filmów akcji. Odnowę tego rodzaju kina przypisuje się Angowi Lee, który obrazem "Przyczajony tygrys, ukryty smok" odświeżył gatunek filmowy zwany wu xia. Zhang Yimou w "Hero" i "Domu Latających Sztyletów" poszedł tym samym śladem, nadając mu artystyczny wymiar i zyskując niezwykłą popularność.
Wu xia to gatunek literacki popularny w Chinach od czasów starożytnych aż do dziś. Jego nazwa pochodzi od złączenia filozofii xia - co oznacza "kodeks honorowy", "osobę postępującą według zasad etycznych" i "wojownika - wędrowca" z długą tradycją wŭshú - sztuką walki. Wojownik posługujący się kodeksem wu xia nie musiał służyć żadnemu panu, był wolny, niezależny i postępował honorowo. Swe niezwykłe zdolności w sztuce walki wykorzystywał dla ogólnego dobra, a nie po to, by załatwiać swoje prywatne interesy. Od 1949 roku partia chińska zabroniła publikowania opowieści wu xia, za to od początku XXI wieku gatunek ten zagościł z wielkim powodzeniem w sztuce filmowej.
Współczesne opowieści, których bohaterem jest wojownik - mistrz wu xia, dzieją się w czasach starożytnych, a umiejętności sztuki walki, choć bazujące na prawdziwych i realnych, są tu przedstawione nieco fantastycznie. W "Hero" i "Domu Latających Sztyletów" oglądamy prawdziwy balet i przetworzone komputerowo zdjęcia aktorów stąpających podczas walki po wodzie, lekko skaczących po czubkach drzew czy też chodzących po pionowych ścianach. Prawa grawitacji nie istnieją. Kolory kostiumów i zdjęcia krajobrazów są nie tylko tłem, ale ważnym elementem stylistyki Zhanga Yimou.
"Cesarzowa" pod względem obrazu przerasta wszystko, co do tej pory stworzył ten reżyser. Wprawdzie film ma podłoże historyczne - akcja dzieje się w X wieku za czasów panowania dynastii Tang, jednak nie ma to wielkiego znaczenia. Dramat, który rozgrywa się na dworze cesarskim, jest prawdziwie szekspirowski. Zhang Yimou przywołuje stare chińskie powiedzenie: "złoto i jadeit na zewnątrz, zgnilizna i zepsucie wewnątrz" - pod piękną powłoką często kryje się mroczna i szokująca prawda. Pałacowe intrygi, zdrady, walka o władzę, trucizna i etykieta oraz ostateczny dramat i krwawy koniec gubią jednak sens przez nadmiar scenografii. Przepych rewelacyjnie pokazanego pałacu razi w oczy. Piękne tęczowe kolory, których mieniące się barwy zostały podkreślone tradycyjnym chińskim malarstwem na szkle, sprawiają, że coraz szerzej otwieramy oczy ze zdumienia. I tak już jest do końca filmu. Niebywałe kostiumy były wyszywane ręcznie i składają się z kilku warstw. Złote szaty pary cesarskiej olśniewają. Sposób filmowania, szelest jedwabiu, szybki oddech bohaterki, dźwięk nalewanej herbaty - to prawdziwy majstersztyk! Scena przewrotu woskowego i walki dwóch armii nie mają sobie równych wśród scen batalistycznych amerykańskiego kina. I mimo że intryga kuleje, to warto ucieszyć oczy niezwykle wyrafinowaną chińską sztuką i dać się oczarować - nawet do przesady.
Festiwal Młodzieży Bez Granic już po raz trzeci odbędzie w Salezjańskim Ośrodku...
„Pokolenie 89” – czymkolwiek by nie było – ma wreszcie szansę, by przemówić własnym...
Tylko Georg Ratzinger zna wszystkie przyzwyczajenia, słabości i tajemnice swojego...
Seria „Jan Paweł II objaśnia Pismo Święte”, która ukazuje rozległą panoramę papieskiego...
Swoją debiutancką powieść Anna Ficner-Ogonowska napisała w szkolnych zeszytach podczas...
ITP zmienia się z każdym rokiem. Jedni odchodzą, a na ich miejsce przychodzą następni....
Czy to świat przyszłości czy teraźniejszości? Widz po obejrzeniu filmu „Igrzyska śmierci...
Dodaj nową odpowiedź